| Świadectwa |
|
|
|
„Kiedy dowiedziałam się o kursie Alfa od razu pomyślałam, że chciałabym wziąć udział w tym wydarzeniu. Tak, wydarzeniu...bo to nie jest zwykły kurs. Czułam, że to coś dla mnie: apologetyka, Bóg, wiara, chrześcijaństwo etc. Kiedy kurs się rozpoczynał nie byłam osobą nawróconą. Miałam sporą wiedzę na temat chrześcijaństwa, w końcu co niedzielę chodziłam do kościoła, przebywałam wśród chrześcijan, lubiłam chrześcijańską muzykę, ale sama nie byłam chrześcijanką. Ilość wątpliwości w mojej głowie była naprawdę spora i to one nie pozwalały mi zacząć prawdziwie żyć z Bogiem. Mój względnie matematyczny umysł tylko utrudniał mi poznanie prawdy. Potrafiłam tworzyć sobie dodatkowe problemy i pytania, które byłyby zupełnie nieistotne dla normalnego człowieka. Chciałam, żeby moje życie było piękne i wyjątkowe, ale bardziej zależało mi na tym, by było po prostu prawdziwe. Bałam się, że spędzę cały ten ziemski czas, wierząc w piękną, ale fałszywą ideę, a miałam świadomość, że jeśli już się w coś zaangażuję to najsilniej jak potrafię: z całego serca, całym umysłem. Wiedziałam, że nie potrafiłabym żyć z przeświadczeniem, że tyle ludzi, których znam zostało oszukanych. Doszło do tego, że stałam w miejscu, bojąc się podjąć jakąś decyzję. Bałam się zaufać. Perspektywa kursu była dla mnie nadzieją, że może akurat na którymś z wykładów Bóg w końcu dotknie moje serce. Już przed Alfą zaczęłam szukać odpowiedzi na wciąż nowe pytania (czytałam apologetyczne artykuły, książki, rozmawiałam z ludźmi), ale nawet gdy je znajdowałam nie byłam w pełni usatysfakcjonowana. Traktowałam je po prostu, jako mocno „naciągane” . Na Alfie dowiedziałam się o wielu faktach, o których wcześniej nie miałam pojęcia, ale to nie nowe informacje zmobilizowały mnie do podjęcia jakichś działań w moim życiu. Miałam możliwość zobaczyć, jak Bóg zmienia ludzi podczas tego kursu, jak napełnia ich swoim Duchem i to był większy dowód, niż niejedno dobre kazanie czy równie udany wykład.”
Majka |




„Kiedy dowiedziałam się o kursie Alfa od razu pomyślałam, że chciałabym wziąć udział w tym wydarzeniu. Tak, wydarzeniu...bo to nie jest zwykły kurs. Czułam, że to coś dla mnie: apologetyka, Bóg, wiara, chrześcijaństwo etc. Kiedy kurs się rozpoczynał nie byłam osobą nawróconą. Miałam sporą wiedzę na temat chrześcijaństwa, w końcu co niedzielę chodziłam do kościoła, przebywałam wśród chrześcijan, lubiłam chrześcijańską muzykę, ale sama nie byłam chrześcijanką. Ilość wątpliwości w mojej głowie była naprawdę spora i to one nie pozwalały mi zacząć prawdziwie żyć z Bogiem.